O wszystkim (Reklama: ,)
Władował się w sam środek finałowego pokazu. Z niechętnych spojrzeń rzucanych w jego kierunku wynikało, że wielu zawodników zmoczył od stóp do głów. Znalazło się jednak kilka życzliwych osób, w tym Bob i Jupe, którzy pomogli mu wygramolić się na brzeg.- Co się stało? - Bob rozejrzał się sprawdzając, czy stoją w dostatecznej odległości od tłumu. - Wszedłeś do środka. Nie minęła nawet minuta i wyleciałeś na zewnątrz.- Tymczasem nadziałem się na czyjąś pięść.- Kto to był? Tresh? Szkarłatny Upiór? Pete pokręcił głową.- Nie myślę, żeby Tresh miał coś wspólnego z Upiorem. Nigdzie w pokoju nie ma czerwonego habitu. I na pewno nie on na mnie napadł. Tamten facet miał posturę byka. Kłęby mięśni. Twarzy nic widziałem, bo nosił maskę Żabiego Mutanta.- Ciekawe, czy między nimi jest jakiś związek - zastanawiał się Jupiter. Przerwał, gdy Bob rzucił cicho:- Wygląda na to, że będziemy mieć towarzystwo. Mężczyzna w marynarce, z plakietką kierownika hotelu na piersiach, podchodził do nich z miną nie wróżącą niczego dobrego.
